Strona Główna NewsyAktualności Carré d’As: Kiedy stare wygi kładą karty na stół

Carré d’As: Kiedy stare wygi kładą karty na stół

by Tymek
76 wyświetleń

Jacky Brown z Neg’ Marrons zebrał przy jednym stole ekipę, która dla francuskiego rapu zrobiła więcej niż wszystkie wytwórnie razem wzięte. Booba, Oxmo Puccino, Lino i Pit Baccardi usiedli w studiu OKLM, żeby w ramach nowego formatu “Carré d’As” wyjaśnić, dlaczego dzisiejsza rap gra to jeden wielki syf. To nie był grzeczny wywiad pod dyktando PR-owców, tylko “spotkanie przestępców”, którzy od 30 lat trzęsą tą grą i nie zamierzają gryźć się w język.

Media pod ostrzałem i “maskarada” na salonach
Atmosfera zagęściła się już na starcie, kiedy Booba wjechał z buta w temat kondycji dzisiejszego rapu, określając ją krótko: katastrofa. Głównym celem stała się stacja Skyrock i Fred Musa, któremu B2O zarzucił totalny brak kultury hip-hopowej, mimo że gość zarządza najważniejszym rapowym medium w kraju. Padły mocne słowa o tym, że rapem rządzą inżynierowie i ludzie, którzy kiedyś próbowali cenzurować teksty o “atakowaniu strażaków”, a dziś udają wielkich mecenasów sztuki.
Dostało się też nowym inicjatywom, jak gala “Les Flammes”. Dla Booby to żadne święto rapu, tylko zwykła maskarada i “Fashion Week”, gdzie na czerwonym dywanie prężą się ludzie, którzy z fundamentami tej kultury nie mają nic wspólnego. Artyści zgodnie przyznali, że nikt nie konsultuje takich wydarzeń z filarami gatunku, co kończy się promowaniem “trucizny” zamiast prawdziwego “nektaru”. Booba postawił sprawę jasno: trzeba ich zgasić, przestać tam chodzić i dawać im zasięgi.

Sztuczna Inteligencja: Narzędzie czy koniec duszy?
Jednym z najciekawszych momentów była debata o Sztucznej Inteligencji (IA), która podzieliła stół na dwa obozy. Booba widzi w technologii szansę i kolejne narzędzie, porównując ją do rewolucji, jaką kiedyś przyniósł autotune. Przyznał się nawet, że jego hit “Séchélle” bazował na propozycji wygenerowanej przez IA, ale to jego “ucho” dokonało ostatecznej selekcji z tysięcy opcji, co według niego udowadnia, że człowiek wciąż kontroluje proces.
Zupełnie inaczej kmini to Lino. Legenda Arsenik nie ukrywa, że ma z tym potężny problem i nie wyobraża sobie, żeby maszyna pisała za niego teksty. Booba nie byłby sobą, gdyby nie skwitował tego złośliwym żartem – zapowiedział, że jak Lino nie weźmie się do roboty, to sam wypuści jego album wygenerowany przez IA. Co ciekawe, dla Booby technologia stała się “wspomaganiem oddechowym”, które zmotywowało go do pracy nad nowym projektem “Blanco Nemesis”.

Uliczne zasady i lekcja biznesu dla młodych
Weterani nie szczędzili też rad młodszej generacji, która często gubi się w blasku szybkich pieniędzy. Lino rzucił fundamentem: bądź mordercą w swojej sztuce, a hajs sam przyjdzie. Artyści wyśmiali strategię budowania kariery wyłącznie na cyferkach i streamach, przypominając, że kiedyś bez umiejętności “kickowania” nikt nie wpuściłby cię nawet do pokoju, a co dopiero do studia.
Padły też bardzo konkretne rady finansowe. Booba, zamiast opowiadać o złotych łańcuchach, poradził młodym raperom, żeby zainwestowali w dobrego księgowego i prawnika, bo to jedyny sposób, żeby nie skończyć z długami w urzędzie skarbowym. Jako przestrogę przytoczono anegdotę o Koba LaD, który rozbił wypożyczone Porsche w Marsylii – dla starej gwardii to twardy dowód na brak podstawowej edukacji i życiowe zagubienie nowych gwiazd.

Energia stadionu i kontakt z ludźmi
Mimo że technologia pcha się do studia, dla tej ekipy nic nie zastąpi kontaktu z publiką. Oxmo Puccino, wspominając swój występ w Adidas Arena, podkreślił, że scena to miejsce, gdzie virtual przegrywa z człowiekiem. Z kolei Booba opisał swoje wejście na Parc des Princes podczas meczu PSG z Marsylią jako “szamańską zasadzkę”. Tifo z zakrwawioną pałką bejsbolową i energia “Fuck l’OM” miały jasny przekaz – w tym game’ie wciąż liczy się dominacja i autentyczny przekaz, a nie grzeczne pozowanie do zdjęć.

Po rozmowie widać jedno: te cztery “asy” wciąż mają w sobie ten sam ogień, co 30 lat temu. Mogą spierać się o technologię czy model biznesowy, ale co do jednego są zgodni – rap to tekst, pozycja i zasady, których nie zastąpi żaden algorytm ani ustawiona ceremonia. Jeśli nowa szkoła myślała, że starzy wyjechali na emeryturę, to po emisji “Carré d’As” powinna zacząć się pocić, bo legendy właśnie przeładowały magazynek.

Obejrzyj całość:

Zobacz także