Strona Główna NewsyAktualności Fenomen, Mit i Dziedzictwo Joke’a

Fenomen, Mit i Dziedzictwo Joke’a

by Tymek
34 wyświetleń

Fenomen, Mit i Dziedzictwo Joke’a

Gilles Ateyaba Kofi Soler, światu znany najpierw jako Joke, a później Ateyaba, to postać, której nie da się zaszufladkować. Urodzony 27 października 1989 roku w Narbonne, jako syn Hiszpana i Togijki, od najmłodszych lat nasiąkał różnorodnością kulturową. Jego historia to nie tylko opowieść o muzyce, ale o poszukiwaniu tożsamości, buncie przeciwko systemowi i bezkompromisowej wizji artystycznej, która na zawsze zmieniła oblicze francuskiego rapu.

Początki: Dziesięciolatek na scenie i narodziny Joke’a

Gilles dorastał w Montpellier jako dziecko rozwiedzionych rodziców, chłonąc zarówno francuską klasykę (Sector Ä, Booba), jak i amerykańskie brzmienia od Dr. Dre czy Kanye Westa. Pierwsza wielka anegdota w jego karierze wydarzyła się, gdy miał zaledwie 10 lat. Podczas spotkania autorskiego z legendarną grupą La Brigade, młody Gilles został poproszony o zaprezentowanie swoich umiejętności. Jego freestyle tak zachwycił raperów, że tego samego wieczoru zaprosili go na scenę podczas swojego koncertu w Montpellier. To doświadczenie utwierdziło go w przekonaniu, że ma rzadki talent.

Początkowo występował pod pseudonimem School Boy, ale w wieku 14 lat zmienił go na Joke. Jak sam później przyznał, nazwa nie była idealna, ale przyświecała mu idea, że rap i humor opierają się na tych samych fundamentach: grach słownych, podwójnych znaczeniach i celnych metaforach. Po zdaniu matury o profilu ścisłym, Joke postawił wszystko na jedną kartę – wyjechał do Paryża, by żyć z muzyki.

Paryska walka i nagrywanie przy świetle telewizora

Rzeczywistość stolicy okazała się jednak brutalna. Wysokie czynsze i praca dorywcza sprawiły, że jego początki w Val-de-Marne były dalekie od blasku fleszy. Jedna z najbardziej poruszających anegdot z tego okresu dotyczy nagrywania mixtape’u Prêt pour l’argent 1.5 w 2011 roku. Joke mieszkał wówczas w Bonneuil w skrajnie trudnych warunkach – w jego salonie nie było nawet światła. Artysta nagrywał swoje zwrotki w całkowitej ciemności, rozświetlanej jedynie przez blask włączonego telewizora.

Mimo tych trudności, jego unikalny styl został dostrzeżony na MySpace przez Tekilatexa z alternatywnej grupy TTC. Tekilatex był pod wrażeniem pewności siebie młodego rapera, który pisał do niego: „Kiedy mnie podpiszesz?”. Wkrótce potem Joke trafił pod skrzydła labelu Golden Eye Music, gdzie producenci tacy jak Richy Beats dostrzegli w nim kogoś, kto wizualnie i tekstowo wyprzedza swoją epokę.

„MTP Anthem” i japoński futuryzm

Przełomem dla francuskiej sceny był utwór „MTP Anthem”. W czasach, gdy w rapie dominowała surowa estetyka blokowisk, Joke postawił na „wizualną punchline”. Teledysk, w którym rapuje na dachu Range Rovera przejeżdżającego przez Montpellier, prezentując śnieżnobiałe sneakersy i luksusowy sznyt, zaszokował publiczność. Joke wprowadził do rapu dbałość o detal i modę, stając się prekursorem trendu „swag” we Francji.

Jego fascynacja Japonią, widoczna w EP-kach Kyoto (2012) i Tokyo (2013), nie była jedynie powierzchownym zauroczeniem anime. Joke traktował Tokio jako symbol przyszłości – miasto neonów, szybkości i wysokiej mody. Nagrywając teledyski w dzielnicy Harajuku, wyznaczył nowe standardy jakości, odchodząc od amatorskich „street clips” na rzecz profesjonalnych, kolorowych produkcji filmowych.

Dziedzictwo dziadka i gniew wobec państwa

W 2014 roku światło dzienne ujrzał album „Ateyaba”. Tytuł nie był przypadkowy – to drugie imię rapera oraz imię jego dziadka, togijskiego żołnierza, który walczył za Francję podczas II wojny światowej. Za sukcesem albumu kryła się jednak głęboka trauma i gniew. Joke w swoich tekstach wytykał Francji hipokryzję: jego dziadek przelewał krew za kraj, który później latami utrudniał jego córce (matce Joke’a) uzyskanie obywatelstwa. Ta osobista historia stała się fundamentem jego buntu przeciwko systemowi edukacji i polityce państwa, co manifestował m.in. poprzez kontrowersyjne ataki na symbol Marianny.
Z okresem pracy nad albumem wiąże się też mistyczna anegdota: podczas wizyty w Luwrze Joke poczuł się zahipnotyzowany przez jedną z mumii. Patrząc na nią przez pięć minut, odniósł wrażenie, że widzi w niej samego siebie, co pogłębiło jego zainteresowanie historią Afryki i teoriami Cheikha Anty Diopa o czarnoskórych faraonach.

Skandale, Miles Davis i mityczne „Ultraviolet”

Premiera albumu Ateyaba była pasmem sukcesów przeplatanych katastrofami wizerunkowymi.

1. Afera z samplem: W utworze „Paris” Joke użył fragmentu utworu Milesa Davisa bez wykupienia praw. Skutkowało to natychmiastowym wycofaniem albumu ze sprzedaży na dwa tygodnie, co drastycznie wpłynęło na wyniki finansowe.

2. Rihanna i czarny humor: Promocja singla „On est sur les nerfs” z użyciem zdjęcia pobitej Rihanny wywołała ogólnokrajowy skandal. Joke tłumaczył to czarnym humorem, ale niesmak pozostał.

3. Starcie z gigantem: Booba, ówczesny król sceny, publicznie skrytykował Joke’a, twierdząc, że mimo stylu brakuje mu flow i głosu. Choć rok później wycofał się z tych słów, dla młodego artysty był to bolesny cios.

Po 2017 roku kariera Joke’a weszła w fazę mitu. Zapowiedziany album „Ultraviolet” stał się najbardziej wyczekiwanym „duchem” w historii francuskiego rapu. Mimo singla „Rock with Izzo” i zmiany pseudonimu na Ateyaba, album nigdy nie ukazał się w całości. Artysta popadł w toksyczną relację z fanami, milcząc przez miesiące i prowokując na Twitterze. W 2019 roku doszło nawet do bójki między nim a raperem Keekrą podczas prób do koncertu, co tylko podsyciło atmosferę chaosu wokół jego osoby.

Ateyaba dzisiaj: Wolność i „Życie w Fiolecie”

Po latach ciszy, w 2023 roku, artysta wydał album La Vie en Violet. Choć dla wielu fanów czekających na mroczne brzmienie „Ultraviolet” był on zbyt lekki i „słoneczny”, dla Ateyaby oznaczał on odcięcie się od przeszłości i kontraktów z wielkimi wytwórniami.

Dziś Ateyaba jest artystą niezależnym, który przedkłada rolę ojca i relację z Bogiem nad walkę o listy przebojów. Jego historia przypomina losy bohatera książki „Alchemik” Paulo Coelho, którą często cytuje – zrozumiał, że skarbem nie było dotarcie do celu, ale sama podróż i powrót do korzeni. Choć nigdy nie został masową gwiazdą, jego techniczne innowacje i estetyka utorowały drogę takim artystom jak Hamza czy Laylow, czyniąc go jednym z najważniejszych architektów nowoczesnego francuskiego rapu

Zobacz także