Strona Główna NewsyAktualności Wspomnienie DJ Mehdi w 10 rocznicę tragicznej śmierci

Wspomnienie DJ Mehdi w 10 rocznicę tragicznej śmierci

by Tymek
241 wyświetleń

Wspomnienie DJ Mehdi w 10 rocznicę tragicznej śmierci
Dj Mehdi przez lata był muzycznym filarem ekipy Mafii K’1Fry. Po rozpadzie swojej grupy Ideal J, końcu grupy Different Teep i ogromnym sukcesie 113, zaczął budować swoją karierę solową. Za pośrednictwem własnej wytwórni Espion zaczął wydawać instrumentalne EP’ki, które były przedsmakiem jego przyszłych solowych projektów. DJ Mehdi był przemytnikiem – jeden z tych, dzięki którym rap przeniknął z podziemia i stał się głównym nurtem. Odcisk DJ Mehdiego w produkcjach dla grupy 113 jest ogromny. Jego koncepcja rytmu, wybór i układ sampli sprawiają, że zarówno “Ni Barreaux, ni barrières, ni frontières” jak i wydany rok później album “Les Princes de la Ville” są ważnymi kamieniami milowymi w sposobie produkcji, pogodzenia francuskiego rapu z pewną ideą funku i poszukiwaniem odrębności i odcisku (french touch). Dj Mehdi miał tę chęć wpisania każdej swojej kompozycji w większe dzieło i w poszukiwanie marki, konkretnego brzmienia, wspólnego mianownika. To samo pragnienie można było odnaleźć w tamtym okresie w pracy Pone’a z Fonky Family.

Dj Mehdi był pośrednikiem między dwiema kulturami, dwiema muzykami, których ewolucja przebiegała równolegle, a jednak utrzymywała i utrzymuje wiele zbieżności. Nie było hip-hopu z jednej strony i muzyki elektronicznej z drugiej. Było jedno i drugie na raz. Był mostem. Punktem styku, który pojawił się bardzo wcześnie w jego karierze, ocierając się o Philippe Zdar i Boom Bass z Funk Mob, a następnie Etienne De Crecy, Daft Punk, itd.

Dj Mehdi kochał muzykę w całości, poza podziałami. Lubiąc elementy biograficzne z życia muzyków, łączył ich twórczość z ich życiem. Dla niego były one nierozłączne. Nie było barier, podziałów, hierarchii między Thelonious Monk, Jay-Z, Nas, Biggie, les Beatles i The Who.

Niestety DJ Mehdi opuścił świat przedwcześnie, w tragicznym wypadku 13 września 2011 roku.
W swojej książcze “Les Liens Sacres” Manu Key, jedna z najważniejszych postaci ekipy i założyciel Mafii K’1Fry, wieloletni wspólpracownik DJ Mehdi, wspomina tragiczną śmierć przyjaciela, w następujący sposób:

Wciąż pamiętam tę datę, jakby to było wczoraj, wtorek, 13 września 2011. Leżałem w łóżku, kompletnie zajechany po poprzedniej nocy, kiedy zadzwonił mój telefon. Wyświetlił się dziwny numer, niewiele rozumiałem i trudno mi było otworzyć oczy, ale odebrałem. To był Kery James. Zadzwonił do mnie z Egiptu, dość szybko, zanim jeszcze wsiadł do samolotu. Zapytał mnie, czy słyszałem o Mehdim: “Miał wypadek, zadzwoń do Choukri, on Ci to wyjaśni”. Wyskoczyłem z łóżka, żeby wykonać kilka telefonów. Choukri, to wujek Mehdiego – David Sheer, jego przyjaciel z dzieciństwa i Souhil, nasz były menedżer. Szybko zapomniałem o nieprzespanej nocy. Wzięłem szybki prysznic i ubrałem się przed wejściem do samochodu. Pojechałem odebrać Souhila i pojechaliśmy do Paryża i szpitala Pitié-Salpêtrière.

Około pięćdziesięciu osób czekało już w korytarzu prowadzącym do pokoju Mehdiego. Członkowie rodziny kolegi wytłumaczyli mi, że miał wypadek i upadł na głowę. Był w śpiączce mogliśmy jeszcze iść na górę, żeby się z nim zobaczyć. W drodze do jego pokoju minęliśmy pozostałe ofiary wypadku na antresoli. Mehdi leżał w trzeciej sali. Był podłączony prawie od stóp do głów, przykryty białym prześcieradłem. Jego twarz była bardzo opuchnięta i całkowicie zabandażowana. Udało mi się pozostać w pokoju tylko przez dwie sekundy, zanim cofnąłem się i wyszedłem. Ten widok był dla mnie nie do zniesienia, byłem totalnie oszołomiony i płakałem. Te dwie sekundy zachowam głęboko w mojej głowie do końca życia.

Po powrocie do domu spędziłem długi czas z głową w dłoniach, z niekończącymi się łzami. Mój telefon ciągle dzwonił. Rozmawiałem z Mokobé, potem z Teddym, OGB, Kerym, Davidem. Wiedziałem, że lekarz powiedział, że nie ma już zbytniej nadziei, ale zamknąłem oczy i modliłem się. Następnego dnia obudziłem się nagle. Był dzień, musiało być około godziny 11-tej. SMS od Dawida zaczynał się tak: “Mehdi opuścił nas w nocy…”. Wiadomości krążyły już od kilku godzin na Facebooku. Ogarnął mnie ostry ból, byłem sparaliżowany. Miałem dziwne uczucie przebywania w alternatywnej rzeczywistości, nie chciałem w to uwierzyć.

Prawie tydzień zajęło zorganizowanie pogrzebu godnego tak wielkiej osobistości, jaką stał się Mehdi. Bardzo chcieliśmy pochować go na cmentarzu Père-Lachaise, gdzie chowano wielu artystów, którzy odcisnęli swoje piętno na francuskiej scenie, z poszanowaniem muzułmańskich obrzędów. Musieliśmy zebrać pieniądze, żeby sfinansować ceremonię. Na szczęście wokół nas byli lojalni przyjaciele, jedni bardziej niż inni. Śmierć ujawnia głęboką naturę człowieka. Byłem również pod wrażeniem, gdy dowiedziałem się, że to Kery James umył ciało Mehdiego. Zgodzenie się na umycie szczątków najlepszego przyjaciela wymaga naprawdę dużej siły charakteru.

Wielki dzień był niesamowity! Według prasy na pogrzebie było około siedmiuset osób. Nie wiem, czy liczba się zgadza, ale rzeczywiście było bardzo tłoczno. Mehdi miał międzynarodową karierę, a jego przyjaciele przybyli ze wszystkich zakątków globu, aby się z nim pożegnać.

Dla wszystkich, którzy chcieliby zaznajomić się z twórczością legendarnego DJ Mehdi polecamy mix “DJ Mehdi : Naissance d’un Prince”

Zobacz także