Strona Główna NewsyAktualności Prince Waly – Sztuka silniejsza niż milczenie

Prince Waly – Sztuka silniejsza niż milczenie

by Tymek
40 wyświetleń

Prince Waly – Sztuka silniejsza niż milczenie

Prince Waly, czyli Moussa Magasa, zmarł w wieku 34 lat po latach zmagań z chorobą. Raper z Montreuil zostawił po sobie muzykę, w której z czasem coraz więcej miejsca zajmowało jego własne życie. Słuchacze poznali go jako miłośnika rapu lat dziewięćdziesiątych, filmowych opowieści i starannie dopracowanego stylu. Na albumie „Moussa” pokazał się z bardziej osobistej strony: mówił o wierze, miłości, rodzinie i doświadczeniach, które zmieniły jego codzienność.

To właśnie ta płyta zajmuje szczególne miejsce w jego dorobku. Powstała po przerwie, podczas której nie był pewien, czy jeszcze wróci do muzyki.

Własny styl, od pierwszych nagrań

Prince Waly zaczynał w kolektywie Expe-Pack i duecie Big Buddha Cheez, który tworzył z FiASKO. Od początku było słychać, jak wiele zawdzięcza klasycznemu hip-hopowi. Inspiracje poprzednią dekadą przekładał jednak na własne historie, sposób rapowania i obrazy towarzyszące muzyce.

Wygląd też miał dla niego znaczenie. Zainteresowanie ubraniami wyniósł z domu, a zamiłowanie do konkretnych modeli butów i skórzanych kurtek stało się częścią jego wizerunku. Muzyka, moda i kino spotykały się u niego naturalnie.

W 2016 roku wydał „Junior”, minialbum wyprodukowany w całości przez Myth Syzera. Trzy lata później ukazał się projekt „BOYZ”, który umocnił jego pozycję na francuskiej scenie. Waly stopniowo zdobywał publiczność, przyciągając precyzją rapowania i umiejętnością opowiadania historii. Miał też bliski kontakt ze słuchaczami, których nazywał swoimi żołnierzami. Ich wsparcie nabrało szczególnego znaczenia, gdy musiał przerwać karierę.

Gdy stracił głos

Wiosną 2019 roku przygotowywał się do trasy obejmującej około trzydziestu koncertów. W marcu obudził się jednak bez głosu. Początkowo podejrzewano zapalenie krtani. Kolejne badania doprowadziły do rozpoznania nowotworu grasicy. Guz uciskał nerw odpowiedzialny za pracę strun głosowych.

Miał wtedy 27 lat. Zamiast koncertów czekało go leczenie, a utrata głosu stawiała pod znakiem zapytania jego przyszłość jako rapera. Jak później wspominał, chciał przede wszystkim wiedzieć, czy istnieje terapia. Możliwość leczenia dawała mu nadzieję.

Przeszedł osiem miesięcy chemioterapii. Wycofał się z życia muzycznego, przestał nawet słuchać płyt. Próby pisania przynosiły frustrację: nie był zadowolony z tekstów i zastanawiał się, czy ma jeszcze do czego wracać.

W tym okresie większą rolę zaczęły odgrywać wiara i modlitwa. Wracał do religijnego wychowania wyniesionego z domu, szukając w nim oparcia. Choroba zmusiła go też do przyjrzenia się własnym priorytetom, relacjom i temu, o czym chciał mówić w muzyce.

Powrót do studia

Do ponownego nagrywania zachęcił go JayJay z labelu Don Dada. Zaprosił Waly’ego do studia, gdzie kontakt z bitami Hologram Lo stopniowo przywracał mu ochotę do pracy.

Powrót nie był łatwy. Waly wątpił w swoje możliwości, a JayJay wymagał od niego kolejnych poprawek. Niektóre teksty powstawały po kilka razy. Tak było choćby z „Avertir Part 2”, nad którym pracował, szukając właściwego sposobu opowiedzenia o swoich doświadczeniach.

Pomogła mu również rada Souffrance’a: żeby zamiast skupiać się na wizerunku, dopuścił do tekstów więcej siebie. Waly zaczął pisać o sprawach, które wcześniej pozostawały poza kadrem. O trudnych relacjach, lęku, wierze i bliskości. Z tej pracy wyłonił się kierunek jego pierwszego albumu.

„Moussa” — płyta pod własnym imieniem

Wydany w 2022 roku „Moussa” był najbardziej osobistym projektem Prince Waly’ego. Już tytuł sugerował, że słuchacze poznają go bliżej. Na okładce znalazła się otwarta poduszka powietrzna — obraz kojarzący się z gwałtownym zderzeniem, ale też z ochroną i ocaleniem.

Album przyniósł opowieści o miłości, rodzinie, wierze i śladach, jakie pozostawiają trudne doświadczenia. Otwierający płytę utwór „Bleu” wyznaczał kierunek: Waly chciał mówić o własnym życiu, nawet jeśli wymagało to odsłonięcia spraw, o których niełatwo opowiadać publicznie.

Zachował przy tym wszystko, co wcześniej wyróżniało jego muzykę — dbałość o brzmienie, obrazowy język i wyczucie narracji. Osobiste teksty nadały tym umiejętnościom nową siłę. W 2023 roku „Moussa” otrzymał Prix Joséphine des artistes, potwierdzając uznanie, z jakim spotkał się jego powrót.

Wśród gości na płycie znaleźli się m.in. Ali, Freeze Corleone, Feu! Chatterton, Jazzy Bazz, Luidji i Makala. Szczególne znaczenie miało dla Waly’ego nagranie „Rottweilera” z Alim. Dorastał przecież z muzyką Lunatic i albumem „Mauvais Œil”.

Zapamiętał z tego spotkania także zwykłą rozmowę: pytania Aliego o zdrowie i zainteresowanie tym, przez co przeszedł. Gestem zaufania była propozycja, by to Waly wypowiedział charakterystyczne „Écoute fils”. Wspólna sesja z jednym z jego muzycznych bohaterów pomogła mu odzyskać pewność siebie.

Rap pisany obrazami

Kino pozostawało jednym z najważniejszych punktów odniesienia w twórczości Prince Waly’ego. Inspirowały go „Paid in Full” i „Miasto Boga”, ale też „Wilk z Wall Street” czy serial „Euforia”. Interesował go sposób budowania scen, napięcia i postaci. Podobnie konstruował własne utwory.

Tę wrażliwość rozwijał w teledyskach, współpracując m.in. z Gabrielem Dugueu i Valentinem Petitem z ekipy Occurrence. Obraz miał dopowiadać historię i tworzyć jej atmosferę.

Szczególne miejsce zajmuje klip do „Walygatora”, przywołujący poczucie zamknięcia we własnym ciele. W kontekście choroby rapera nabiera on dodatkowego znaczenia: oddaje bezruch, ograniczenie i trudność odzyskania wpływu na codzienne życie.

Bliskość w czasie choroby

W leczeniu i powrocie do muzyki towarzyszyła mu Enchantée Julia, wokalistka i jego partnerka, którą poślubił w marcu 2023 roku. Kiedy usłyszał diagnozę, byli razem od około roku. W kolejnych latach jej obecność pozostawała dla niego ważnym źródłem wsparcia.

Odzyskanie głosu i sukces „Moussy” nie oznaczały końca problemów zdrowotnych. Waly ujawnił później, że zmaga się również z pęcherzycą paraneoplastyczną, rzadką chorobą autoimmunologiczną. Mówił, że w ciągu czterech miesięcy stracił 28 kilogramów.

Po jego śmierci bliscy wspominali przede wszystkim jego dobroć, ciepło i sposób, w jaki traktował ludzi. Obok opowieści o artyście pojawiał się więc obraz człowieka, którego obecności będzie im brakować na co dzień.

To, co zostaje w nagraniach

Prince Waly wypracował własne miejsce we francuskim rapie. Czerpał z klasyki, uważnie rozwijał swój styl i budował relację z publicznością. Cieszył się też osiągnięciami innych. Mówiąc o scenie, posługiwał się obrazem wspólnego święta, na którym dla każdego wystarczy tortu.

Jego dorobek nie jest obszerny, ale pozwala prześledzić wyraźną zmianę: od rapera budującego filmowe historie do autora gotowego opowiedzieć o sobie znacznie więcej. „Moussa” pozostaje najpełniejszym zapisem tej drogi.

Wiedza o tym, przez co przeszedł, zmienia sposób słuchania tych nagrań. Warto jednak wracać do nich również dla samej muzyki — jego głosu, rytmu, szczegółów w tekstach i scen, które potrafił zbudować w kilku wersach.

Zobacz także