fbpx
Strona Główna NewsyAktualności Rok przełomu – najważniejsze albumy 1995 roku we francuskim rapie

Rok przełomu – najważniejsze albumy 1995 roku we francuskim rapie

by Tymek
337 wyświetleń

Rok 1995 był kluczowym i płodnym okresem dla francuskiego rapu. Ruch hip-hopowy stał się już dobrze ustrukturyzowany, pojawiło się wiele nowych twarzy, wytwórni i studiów nagraniowych, a produkcja zaczynała nabierać tempa. Ta dynamika zaowocowała wyjątkowo bogatą listą wydawnictw. Poniżej przedstawiamy przegląd najważniejszych płyt, które ukształtowały francuską scenę rap w 1995 roku.

Hardcore, Zaangażowanie i Ugruntowane Legendy
Dla wielu artystów rok 1995 oznaczał kulminację ich dotychczasowego stylu, co widać szczególnie w przypadku płyt o wyrazistym, często konfrontacyjnym przekazie:

Suprême NTM – Paris sous les bombes (28 marca 1995)
To moment, w którym NTM brzmią jak w pełni uformowany zespół. Produkcje są gęste, oparte na tłustych breakach i funkowych pętlach, ale miks jest znacznie czytelniejszy niż wcześniej. Album jest zarazem uliczny i wyrafinowany: agresja JoeyStarra kontruje spokojniejszy, precyzyjny flow Kool Shena. Teksty oscylują między ostrą obserwacją rzeczywistości banlieue a hiphopową dumą i autoafirmacją. Ten krążek domyka erę „surowego” brzmienia w stronę pełnego profesjonalizmu – od selekcji sampli po aranże i skrecze. Wokale pary z 93 łączą się z nowojorskimi inspiracjami i lżejszym, momentami autoironicznym klimatem – to krok ku mainstreamowi bez utraty ich tożsamości.

Assassin – L’homicide volontaire (2 czerwca 1995)
Płyta jest manifestem: bezkompromisowe bity Doctora L (poszarpane funkowe cięcia, echa dubu, mroczne pogłosy) niosą ciężkie, konceptualne teksty Rockin’ Squata (Solo odszedł przed tym albumem). Assassin nie „komentują aktualności”, tylko budują własny język politycznego rapu: media, państwo, geopolityka, ekologia – wszystko podane jak rozdziały jednego traktatu. „Shoota Babylone” z jamajskimi akcentami pokazuje, organiczne łączenie estetyk i polityczną ostrość, która definiuje francuski rap zaangażowany połowy lat 90. To wzorzec tego stylu: surowy, chłodny, ale przemyślany i – co ważne – skuteczny artystycznie i komercyjnie (podwójne złoto).

Akhenaton – Métèque et mat (20 października 1995)
Solowy debiut lidera IAM to intymny film noir na bitach. Akhenaton sam produkuje całość krążka, sięgając po melancholijne motywy, śródziemnomorskie harmonie i klasyczne boom-bapowe perkusje. W warstwie tekstowej, refleksyjna narracja układa się w autobiografię – od neapolitańskich korzeni po marsylską codzienność, między duchowością a ulicą; świetne storytellingi (w tym „La Cosca”) i smolisty humor. To album, który przenosi francuski rap z „rapera mówiącego o sobie” na poziom „autora z własnym światem”. Nic dziwnego, że dla wielu to najpełniejszy francuski longplay solowy lat 90.

Démocrates D – La voie du peuple (16 stycznia 1995)
Brudne, pulsujące bity (sporo tu pieczołowicie dobranych sampli Jimmy’ego Jaya) i duet dwóch wyrazistych głosów z Montermeil: klarowny Mickey Mosman oraz nisko zawieszony, chropowaty Black Jack. Teksty to reporterskie spojrzenie ulicy – zamiast sloganów dostajemy migawki z codzienności, polityki, konfliktów z policją, społecznej frustracji. To płyta bez patosu i bez filtra, w której muzyka niesie treść, a nie ją zagłusza.

Groove, jazz i sukces komercyjny

Alliance Ethnik – Simple & Funky (16 lutego 1995)
Książkowy przykład, jak wpuścić rap do mainstreamu bez obciachu. Produkcje sklejają funkową tradycję z ówczesną radiową przebojowością: tłuste basy, zwinne dęciaki, proste, nośne refreny. „Respect” łapie szeroką publiczność, ale poza singlami słychać tu solidny warsztat: funkowa baza, czytelne aranże i tempo wycelowane w parkiet. Sukces komercyjny był efektem nie tylko chwytliwych melodii, lecz także doskonałego brzmienia.

Ménélik – Phénoménélik (16 czerwca 1995)
Ménélik wygrywa lekkością. Single „Quelle aventure” i „Tout baigne” to esencja radiowego rapu, ale album broni się też jako całość – płynący flow, dużo luzu w nawijce i przystępne, „radosne” bity. To rap, który promuje ideę Peace, Unity, Love and Havin’ Fun, a jednocześnie nigdzie nie schodzi do banału. Efekt: błyskawiczna rozpoznawalność, ale i trwały stempel na pop-rapowej estetyce połowy lat 90.

Les Sages Poètes de la Rue – Qu’est-ce qui fait marcher les sages ? (15 lutego 1995)
Trio z Boulogne – Dany Dan, Zoxea i Melopheelo – proponuje alternatywę dla modnego wówczas brzmienia West Coast: jazzujące loopy, wolniejsze tempa, mocny nacisk na rym i wewnętrzny rytm frazy. To płyta „kameralna” – mniej fajerwerków, więcej treści i obserwacji. Słychać rękę Jimmy’ego Jaya i protekcję Solaara, ale to przede wszystkim wyraz własnej wrażliwości: inteligentne, skromne, bardzo paryskie. Sprzedaż 80 tys. sztuk jak na tę estetykę była realnym sukcesem i dała start ekipie Beat de Boul.

Hardcore, fuzje i podziemie

Raggasonic – Raggasonic (październik 1995)
Tu wszystko tętni kulturą sound systemów: toastowanie, rub-a-dubowe frazowanie, sprężysty bas. Big Red i Daddy Mory przerzucają się liniami jak na żywo, a tematy – rasizm, policyjna przemoc, legalizacja konopi – dostają formę hymnów. „Bleu blanc rouge” to antyrasistowski manifest, a współpraca z NTM w „Aiguisé comme une lame” łączy dwa obozy sceny bez utraty charakteru. Album wymodelował francuską oś ragga-rapu na lata.

Fabe – Befa surprend ses frères (3 maja 1995)
Jazz, okopany w boom-bapie, z bezczelną precyzją pióra. Fabe ma rzadką umiejętność: cięty komentarz bez moralizatorstwa. Atakuje pozę „fałszywych gangsterów”, punktuje hipokryzję i polityczną nowomowę. Cut’y DJ Cut Killera dodają polotu, a singlowe „Ça fait partie de mon passé” dowozi treść w formacie radiowym. To debiut, który zapowiada dłuższą, bardzo spójną drogę artystyczną.

La Cliqua – Conçu pour durer (14 czerwca 1995, mini-album)
Zwarte ściśnięcie esencji nowojorskiego sznytu w paryskim kontekście. Produkcje Lumumby i Le Chimiste charakteryzują sprężyste werble, jazzowe pętle i mroczna aura. Rocca, Daddy Lord C, Doc Odnok (a.k.a. Kohndo), Egosyst i Raphaël prezentują zaś osiedlowe narracje bez egzaltacji – raczej chłodny realizm, dystans i świetną dykcję. Ten materiał jest krótki, ale staje się kamieniem milowym: brzmienie i estetyka, do których będą się odwoływać kolejne ekipy.

Tout Simplement Noir – Dans Paris nocturne (15 listopada 1995)
Samodzielnie zrobiony debiut o wyraźnej tożsamości: east-coastowa twardość, westowy luz, a na to francuskie sample (Le Forestier, Trenet) nadające kolorytu. Treściowo album jedzie sinusoidą: od tematów tożsamości i buntu, przez społeczne spięcia, po hedonistyczne rozluźnienie. To płyta, która nie „przechodzi obok” – albo kupujesz jej bezpośredniość, albo odpadasz po pierwszych minutach.

Timide et Sans Complexe – Psychose (24 listopada 1995)
Najbliżej tu do francuskiego horrorcore’u: ciemne, klaustrofobiczne bity, labiryntowa narracja, zabawa lękiem i podszyta groteską wyobraźnia. Doudou Masta i Doc Sky nie zawsze jadą równo, ale klimat jest nie do pomylenia. To album-relikt epoki, w której rap testował granice mroku i teatralności.

Different Teep – La route est longue (maxi-album, 1995)
Zamiast gangsterskiej pozy, mamy tu „rap z ulicy”: przesiąknięty nudą, kombinowaniem, policyjnymi zaczepkami i drobną dyskryminacja dnia codziennego. Mamy tu realistyczne obrazki osiedla („Tout se ressemble”) i geopolityczne akcenty („La guérilla”). Produkcja DJ-a Mehdi’ego to ukłon w stronę Nowego Jorku: surowe stopy, tnące werble, oszczędne sample. Materiał krótki, ale kluczowy – Manu Key, Lil Jahson, Mista Flo (oraz oczywiście DJ Mehdi), wsparci przez młodziutkiego Kery James’a (który pojawia się w kawałku “Le Ghetto”), to zaczyn pod to, co wkrótce wypłynie na szersze wody francuskiej sceny jako Mafia K’1 Fry.

Inne istotne wydawnictwa i konteksty

La Haine – Musiques inspirées du film (12 maja 1995)
Kompilacja artystycznie spójna jak mało która „muzyka inspirowana filmem”. Solo z Assassin zostaje kuratorem projektu i dobiera ciekawy skład: IAM, Ministère A.M.E.R., MC Solaar, Sens Unik, La Cliqua, Les Sages Po’ i inni. Filmowy kontekst i scena z Cut Killerem (Piaf/KRS-One/NTM) rezonują; Mamy przekrój francuskiego rapu połowy dekady – od ulicznej szorstkości po intelektualny chłód. Utwór Ministère A.M.E.R. „Sacrifice de poulet” uruchamia polityczną burze (i pozew od ministra Debre), a sam film wynosi kody kultury francuskiego banlieue do popkultury.

Sléo – Ensemble pour une nouvelle aventure (10 kwietnia 1995)
Energia sceniczna przetłumaczona na studyjny język: jazzujące, „cool” produkcje Jimmy’ego Jaya dostają rap, który nie osiada – jest pierdolnięcie, jest i determinacja. Posse cut „Ne joue pas avec le feu” (z udziałem Rocca, Daddy Lord C) to pokaz siły kolektywnej, rzadki w tak zwartej formie.

Cut Killer – Mixtape spéciale Lunatic (kaseta, 1995)
Nie album, ale taśma o wadze płyty: surowe freestyle’e, egotripy. Wydana pierwotnie jako kaseta (dopiero później pojawiła się na CD i winylu), dokumentuje narodziny chemii duetu Booby i Aliego – obok amerykańskich instrumentali, słychać też „szkołę Boulogne” wraz z gościnnym udział Les Sages Po’ (Dany Dan, Zoxea). Tu słychać, skąd bierze się mit Lunatic – zanim wejdą w profesjonalne formaty, jest pierwotna energia i głód mikrofonu.

Double Pact – Impact N°3
Ten pierwszy minialbum szwajcarskiej grupy z Lozanny i Genewy (w składzie: raperzy Stress i Nega oraz beatmaker Yvan) ukazał się we francuskiej, niezależnej wytwórni Night & Day. Mimo młodzieńczej energii, wydawnictwo wykazywało dużą zręczność raperów i beatmakera Yvana w cięciu sampli i kompozycjach. Zawierał on wyśmienite egotrips (np. tytułowy „Impact N°3”) oraz posse cut „Tout ce qu’on pense de toi” z udziałem Les Petits Boss i Egosystem z La Cliqua. Płyta ta, choć początkowo mylnie brana za francuską, była ważnym świadectwem umiejętności tria i umożliwiła Yvanowi rozpoczęcie kariery jako kluczowego beatmakera, który później produkował dla innych artystów (m.in. Ideal J czy Fabe)

Podsumowanie
Rok 1995 spiął klamrą dwie tendencje: ultraszeroki mainstream (Alliance Ethnik, Ménélik) i twardy kanon (NTM, Assassin, Akhenaton, La Cliqua). To wtedy francuski rap nabrał pełnej tożsamości – artystycznej i produkcyjnej – ustanawiając wzorce, do których wraca się do dziś.

Zobacz także