
Narodzona w latach 70. XX wieku na nowojorskim Bronksie kultura hip-hopowa stosunkowo szybko dociera za ocean i już na początku lat 80. trafia do Europy. Jednym z pierwszych przystanków jest Francja, a dokładniej dwa jej największe miasta: Paryż i położona na południu Marsylia. Paryż cieszy się przywilejem bycia stolicą – to tu nowinki z Zachodu docierają najszybciej. Marsylia z kolei, jako miasto portowe, ma własny kanał dostaw: to właśnie od amerykańskich marynarzy z lotniskowca USS Forrestal, stacjonującego w marsylskim porcie, Philippe Subrini – późniejszy pionier hiphopowego radia na południu – usłyszy po raz pierwszy o rapie i filozofii Zulu Nation.
Preludium: „Rapper’s Delight” nad Sekwaną
Zanim ktokolwiek we Francji pomyślał o rapowaniu, kraj – jak cały zachodni świat – dostał rykoszetem singlem „Rapper’s Delight” Sugarhill Gang. W grudniu 1979 utwór wszedł do francuskich list przebojów, szybko zdobył pierwsze miejsce i utrzymał się w zestawieniach aż do maja 1980. Grano go w dyskotekach między Village People a Patrickiem Hernandezem, a francuska prasa muzyczna kompletnie nie wiedziała, co z tym fantem zrobić. Na prawdziwe zrozumienie zjawiska przyjdzie poczekać kilka lat – do „The Message” Grandmaster Flash & The Furious Five, który francuscy krytycy przyjmą już z entuzjazmem.
Początki – wolne radia
Przełomem okazuje się uwolnienie fal radiowych po wyborze Mitterranda w 1981 roku. Hip-hop błyskawicznie zadomawia się na antenach nowo powstałych stacji. Sidney – Patrick Duteil, syn imigrantów z Gwadelupy, wcześniej legendarny DJ klubu Émeraude – prowadzi w latach 1981–1984 codzienną audycję „Rapper Dapper Snapper” w Radio 7, nadającą z gmachu Radio France. Pod budynkiem regularnie trenują b-boye, korzystając z gładkiej marmurowej posadzki w holu.
Drugim filarem radiowego podziemia jest Dee Nasty (Daniel Bigeault), który na początku lat 80. krąży między kilkoma stacjami: Radio Arc-en-Ciel, pirackim Carbone 14 – gdzie przez pół roku, do końca 1982, prowadzi audycję „Planète Funk”, aż do dnia, w którym CRS-i zamykają radio i konfiskują cały sprzęt – oraz RDH (Radio des Handicapés) w Clichy-sous-Bois. To właśnie tam, w studiu na trzynastym piętrze bloku na osiedlu La Forestière, wspólnie z Bad Bennym przekształca audycję „Ben NY Show” (1982–1984) w pierwsze w pełni hiphopowe pasmo we francuskim eterze, z mikrofonem otwartym dla raczkujących MC.
Dzięki takim hitom jak „Rapper’s Delight”, „Planet Rock” Afriki Bambaaty czy „The Message” młodzi Francuzi zaczynają rozumieć, że na ich oczach rodzi się coś więcej niż kolejna moda.
Phil Barney, czyli najmniej oczywisty pionier
Tu ciekawostka, o której historia często zapomina: pierwszym Francuzem rapującym na płycie był… Phil Barney – ten sam, którego Francja zna z ckliwej ballady „Un enfant de toi”. Zanim jednak został gwiazdą muzyki popularnej, Phil Barney był DJ-em zafascynowanym funkiem i radiowcem z Carbone 14. W 1983 roku, jako wokalista doczepiony do dziewczęcego tria New Paradise, rapuje na singlach „Sophistication” i „St-Tropez, St-Tropez”. A w sylwestra 1983, podczas transmitowanej przez TF1 gali Discos d’Or w Casino de Paris, rapuje na żywo – i tak francuski rap po raz pierwszy wchodzi do domów milionów Francuzów w porze kolacji. Mało kto wtedy zrozumiał, co właściwie zobaczył.
New York, New York: Celluloid i francuski łącznik
Mniej więcej w tym samym czasie po drugiej stronie Atlantyku rozgrywa się równoległa, fascynująca historia. Bernard Zekri – były księgarz z Dijon, który wyjechał do Nowego Jorku i na własne oczy obserwował narodziny hip-hopu na block parties na Bronksie – łączy siły z Jeanem Karakosem, założycielem (wraz z Gilbertem Castro) paryskiej wytwórni Celluloid. Karakos przenosi działalność labelu do Nowego Jorku, a Zekri zostaje producentem jego hiphopowych projektów. To z tego tandemu wyjdą nagrania Fab 5 Freddy’ego, Grand Mixera D.ST, Phase 2 czy projektu Time Zone z Afriką Bambaatą – Francuzi dosłownie współtworzą pierwszą falę rapowej fonografii.
To właśnie w tym środowisku, w 1982 roku, powstaje pierwszy utwór rapowy nagrany w języku francuskim. Na singlu Fab 5 Freddy’ego „Change the Beat” stronę A wypełnia rap po angielsku, ale do historii przechodzi strona B: po francusku rapuje na niej Ann Marie „B-Side” Boyle – Amerykanka, prywatnie dziewczyna Zekriego. Paradoks założycielski francuskiego rapu: pierwszy raz po francusku zarapowała na płycie Amerykanka w Nowym Jorku. Wersja B-Side okazała się krótsza, lepiej skrojona pod radio i zakończona wokoderową frazą „Ahhh! This stuff is really fresh!” – tą samą, którą Grand Mixer D.ST wyskreczuje rok później w „Rockit” Herbiego Hancocka, czyniąc z niej najczęściej skreczowany sampel w historii DJ-ingu.
Super AJ: Francuz, który odkrył Ice T
Skoro już jesteśmy w Ameryce – jest jeszcze jedna francuska historia, niemal nieznana. Alex Jordanov, prymus z podparyskiego Bagneux, rzuca wszystko i ucieka do Los Angeles, gdzie po okresie spania pod samochodami otwiera w 1983 roku klub The Radio. Szukając MC do swoich imprez, wchodzi do sklepu płytowego w South Central, kupuje singiel niejakiego Ice T, dzwoni pod numer z okładki – i odbiera sam raper, mieszkający wówczas w garażu u ciotki. Tak zaczyna się przyjaźń i współpraca: The Radio staje się rezydencją Ice T i jednym z epicentrów hip-hopu na Zachodnim Wybrzeżu (na parkiecie bywają Madonna, Prince i Eazy-E, a po tancerzy do „Thrillera” przychodzi tu osobiście Michael Jackson).
W 1983 roku Jordanov – jako Super AJ – nagrywa z Ice T i ekipą The Radio Crew ścieżkę dźwiękową do dokumentu „Breakin’ n’ Entering”. Bity powstają nocą w garażu należącym do ciotki niejakiego Andre Younga – przyszłego Dr. Dre – który pomaga przy syntezatorze Oberheim OB-X, a linie basu dogrywa Flea z nieznanych jeszcze wtedy Red Hot Chili Peppers. Tak powstaje pierwsze hiphopowe nagranie zrealizowane przez Francuza. Historia jak z filmu – i aż dziw, że nikt go jeszcze nie nakręcił.
Powrót do Paryża: New York City Rap Tour i narodziny „smurfa”
Jesienią 1982 roku do Francji przyjeżdża New York City Rap Tour – trasa współorganizowana przez Zekriego i ekipę Celluloid, z udziałem Afriki Bambaaty, Fab 5 Freddy’ego, Grand Mixera D.ST, Futury 2000, Rock Steady Crew i Double Dutch Girls. Dla garstki francuskich nastolatków to objawienie; dla mediów – egzotyczna ciekawostka.
Przy okazji trasy rodzi się słowo, które na lata zdefiniuje (i wypaczy) postrzeganie hip-hopu we Francji. Wśród singli wydanych pod trasę znalazł się „Smurf for What It’s Worth” grupy The Smurfs – krążek dorzucony do kompletu właściwie z braku piątego gotowego nagrania, stworzony przez ludzi niemających z hip-hopem nic wspólnego. Gdy Fab 5 Freddy wyjaśnił na antenie u Sidneya, że tak określa się w Nowym Jorku b-boyów, sprawa była przesądzona: francuskie media ochrzciły mianem „smurf” wszystko – taniec, rap, DJ-ing i graffiti razem wzięte.
Kultowym miejscem staje się Trocadéro przy wieży Eiffla oraz Bataclan, gdzie popołudniówki taneczne prowadzi DJ Chabin. To właśnie tu pierwsze kroki stawiają pionierzy rapowania po francusku – Ritchy, Lionel D, Jhony Go i Destroy Man – oraz tancerze: Solo, Franck le Breaker Fou, Scalp, Willy, Gabin czy Shen, którzy wkrótce stworzą pierwsze ekipy taneczne, jak PCB (Paris City Breakers) i Aktuel Force. Kulturę przybliżają też oglądane przez nielicznych filmy „Wild Style”, a później „Beat Street” i „Break Street”, które latem 1984 wywołują w kinach sceny zbiorowego tańca przed ekranem.
H.I.P. H.O.P. – czyli hip-hop w TV
Prawdziwy boom następuje w styczniu 1984 roku, gdy Sidney zostaje zaproszony przez TF1 do stworzenia programu poświęconego kulturze hip-hop. Tak powstaje „H.I.P. H.O.P.” – pierwsza tego typu audycja telewizyjna na świecie, a Sidney zostaje pierwszym czarnoskórym prowadzącym własny program we francuskiej telewizji. Za kulisami stoją dwie niezwykłe postaci: Sophie Bramly, fotografka, która w latach 1981–1984 dokumentowała rodzącą się scenę nowojorską (i słuchała pierwszych nagrań Beastie Boys w akademiku u Ricka Rubina, zanim Def Jam miał choćby biuro), oraz Laurence Touitou – obie pasowane przez Bambaatę na „Zulu Queens”. To dzięki ich nowojorskim kontaktom w programie pojawiają się Afrika Bambaata, Herbie Hancock z D.ST (świeżo po światowym sukcesie „Rockit”), Kurtis Blow czy praktycznie nieznana wówczas Madonna z „Holiday”. Scenografię graffituje rezydent programu Futura 2000, a o taniec dbają PCB.
Nadawany w niedziele program przyciąga jak magnes młodych ludzi z przedmieść, którzy wreszcie mają się z kim identyfikować. Wśród publiczności kręcą się dwunastoletni Stomy Bugsy (który napisał list do Sidneya i został zaproszony na nagranie) oraz niejaki Joeystarr. Mimo ogromnej popularności program znika z anteny po niespełna roku – telewizja uznaje „smurf” za przejściową modę dla dzieci, którą można porzucić tak samo szybko, jak się ją podchwyciło.
1986: rok, w którym hip-hop „umarł”
Lata 1985–1986 to dla francuskiego hip-hopu zjazd na samo dno. Media zamykają drzwi, organizatorzy boją się „niespokojnej” publiczności, dostawy importowanych płyt praktycznie ustają, a klimat polityczny gęstnieje: powrót prawicy do władzy, pierwsze deportacje czarterami ministra Pasquy, zamachy terrorystyczne w Paryżu i śmierć studenta Malika Oussekine’a pobitego przez policję podczas demonstracji. Kiepski czas na „Peace, Love, Unity and Having Fun”.
Paradoksalnie to właśnie ta zapaść okazuje się zbawienna. Garstka zapaleńców odrzuca telewizyjno-marketingową wersję „smurfa” i postanawia zbudować kulturę od podstaw – na ulicy, bez kamer i sponsorów. Francuski hip-hop, który „urodził się” w telewizji, musi narodzić się po raz drugi. Tym razem naprawdę.
Paname City Rappin’ i block parties przy La Chapelle
Symbolem nowego otwarcia jest płyta, która tak naprawdę wyprzedziła kryzys: w czerwcu 1984, w sam środek Fête de la Musique, ukazuje się „Paname City Rappin'” – pierwszy w historii francuskiego rapu album, w całości samodzielnie wyprodukowany i wydany przez Dee Nasty’ego. Krążek łączący rap z funkiem (Paname to slangowe określenie Paryża, a tytuł puszcza oko do „New York New York” Grandmaster Flasha) przejdzie do legendy, choć w momencie premiery Dee Nasty rozdaje go niemal z ręki do ręki.
Drugim filarem odrodzenia staje się terrain vague – rozległy nieużytek przy stacjach metra La Chapelle i Stalingrad, wypatrzony w 1985 roku z okien naziemnej linii 2 przez graficiarza Asha z ekipy BBC. Od 1986 roku Dee Nasty wraz z graficiarzami z BBC i CTK organizuje tam sobotnie block parties na wzór tych z Bronksu: darmowe free jamy, na których niezależnie od koloru skóry spotykają się writerzy, tancerze, raperzy i beatboxerzy. To tu hartuje się pierwsze pokolenie francuskich MC i to stąd wyrośnie mit założycielski całej sceny. Mimo że media ogłosiły śmierć hip-hopu, nad Sekwaną tętni on życiem jak nigdy.
Nieopodal, przy 52 rue Château-Landon, działa od 1986 roku pierwszy kultowy „rapowy” sklep – Ticaret (po turecku „handel”), prowadzony przez Dana, byłego elektryka z Vitry. To tu b-boye zaopatrują się w paski z ksywką (name belts), grube sznurówki, koszulki Def Jam, bluzy drużyn futbolu amerykańskiego i czapki Kangol. Sielanka nie trwa wiecznie: policja i służby RATP, nieprzychylne tagom rozlewającym się po metrze, doprowadzają do końca imprez przy La Chapelle. Na terenie kultowej miejscówki stanie magazyn pocztowy.
W 1987 roku scena doczekuje się pierwszego rapowego winyla wydanego w majorsie: nakładem Barclay ukazuje się singiel „Egoïste” / „On l’balance” duetu Jhony Go & Destroy Man, ze skreczami Dee Nasty’ego. Płytę przepycha wewnątrz wytwórni Philippe Constantin, jeden z nielicznych ludzi przemysłu wierzących wtedy w rap. Promocji brak, ale dla środowiska to szok: EJM wspominał później, że „On l’balance” było pierwszym francuskim numerem brzmiącym tak „kwadratowo” jak amerykańskie wzorce – dowód, że po francusku da się rapować na poważnie.
Nowa mekka – Globo i imprezy „Chez Roger Boîte Funk”
W latach 1987–89 nową hiphopową mekką staje się klub Globo przy stacji metra Strasbourg–Saint-Denis, gdzie w każdy piątek odbywają się imprezy z cyklu „Chez Roger Boîte Funk”. Oprócz regularnych setów rezydenta Dee Nasty’ego organizowane są konkursy breaka i koncerty gwiazd zza oceanu – Public Enemy czy Cash Money. Za mikrofonem słychać coraz liczniejszą reprezentację francuskiego rapu: Jhony Go i Destroy Mana, EJM, Nec Plus Ultra, New Generation MC czy Timide et Sans Complexe. Globo, w którym lascars z przedmieść po raz pierwszy mieszają się z paryskimi branchés, zyskuje miano francuskiego Roxy.
Le Deenastyle, czyli rap w eterze
Pod koniec 1988 roku na falach Radio Nova debiutuje „Le Deenastyle” – prowadzona przez Dee Nasty’ego i Lionela D pierwsza w pełni hiphopowa audycja z prawdziwym zasięgiem. Co niedzielę między 22:00 a północą Dee Nasty puszcza nowości zza oceanu i oddaje mikrofon wszystkim chętnym adeptom rapowania po francusku. Przez studio przewija się praktycznie cała śmietanka rodzącej się sceny: EJM, Sleo, Rico, Nec Plus Ultra, ekipa przyszłego Ministère A.M.E.R., New Generation MC, MC Solaar, Soon E MC, Assassin i NTM. Pod siedzibą Nova co tydzień ustawiają się kolejki dzieciaków marzących o wejściu na antenę, a nagrywane z radia kasety krążą po całej Francji – od Marsylii po Strasburg.
Dwie anegdoty pokazują, jak formacyjna była ta audycja. Po pierwsze: to na żywo w Deenastyle, na loopie rzuconym przez Dee Nasty’ego, zaczęło powstawać „Bouge de là” MC Solaara. Po drugie: Assassin zaliczył tam kiedyś występ tak słaby, że krytyka zmotywowała grupę do morderczej pracy nad warsztatem – sam Dee Nasty przyznawał po latach, że w tamtym czasie obstawiałby raczej karierę New Generation MC czy Timide et Sans Complexe niż NTM i Assassin. Historia bywa przewrotna.
Audycja kończy żywot w 1989 roku, po około stu wydaniach – cotygodniowe tłumy stają się nie do opanowania, a kroplą przelewającą czarę jest demolka studia urządzona przez ekipę IZB po klashu na antenie. Dee Nasty żegna się z Nova, ale ziarno zostało zasiane.
Marsylia melduje się na mapie: „Concept”
Na południu scena rośnie równolegle, a nie w cieniu Paryża – i bardzo dba o to podkreślenie. Wokół audycji „Vibration” Philippe’a Subriniego krystalizuje się środowisko, z którego wyłoni się IAM: to tam DJ-ską rezydenturę zdobywa Kheops i tam za mikrofonem pojawia się Akhenaton. Co ciekawe, ich pierwsze spotkanie to czysta wzajemna nieufność – Akhenaton wspominał, że Kheops zmierzył go wzrokiem jak rywala, a sam tytułował go w myślach pozerem udającym Grand Mixera D.ST.
Akhenaton ma już wtedy na koncie wyczyn bez precedensu: podczas swoich nowojorskich wojaży nagrywa w brooklyńskim studiu TTO zwrotki na stronę B singla Choice M.C. „Let’s Make Some Noise” (Idlers, 1988) – pierwszy francusko-amerykański featuring w historii, marsylski głos w samym środku nowojorskiego boom bapu. Na przełomie grudnia 1989 i stycznia 1990 IAM rejestruje materiał na kasetę „Concept” z bitami Imhotepa, wydaną własnym sumptem w 1990 roku. Demówka rozchodzi się lokalnie w blisko trzech tysiącach egzemplarzy i trafia w ręce Emmanuela de Buretela – reszta jest historią, do której wrócimy w części drugiej.
Rapattitude – kompilacja otwierająca drzwi do kariery
Przełom następuje w 1990 roku. 28 maja ukazuje się kompilacja „Rapattitude” – pierwsza składanka prezentująca szerokiej publiczności francuski rap i ragga, z udziałem m.in. Assassin, NTM, EJM, New Generation MC, Saliha, Tonton Davida i Daddy’ego Yoda. Sukces komercyjny składanki uruchamia lawinę: w latach 1990–91 majorsi podpisują kontrakty z kim się da – NTM trafia do Epic (Sony), IAM do Labelle Noire (Virgin), MC Solaar do Polydoru, Assassin do Remark Records, EJM do BMG. W tym samym roku ukazuje się „Y’a pas de problème” Lionela D (Squatt/Sony) – pierwszy francuski album rapowy wydany przez majorsa, wyprodukowany przez wiernego kompana Dee Nasty’ego.
Latem 1991 „Bouge de là” MC Solaara wchodzi do Top 50 i spędza na liście czternaście tygodni. Francja odkrywa, że raperzy potrafią pisać jak najlepsi paroliers piosenki francuskiej – a przemysł, że na rapie można zarabiać. Kontrkultura, która przez dekadę budowała się w podziemiu, właśnie przestała być kontrkulturą.
RapLine – powrót rapu do TV
W drugiej połowie 1990 roku rap wraca także do telewizji – dzięki programowi „RapLine” prowadzonemu przez Oliviera Cachina, jednego z najbardziej szanowanych dziennikarzy muzycznych. Emitowany w M6 późną nocą program nie ma już nic wspólnego z dziecięcą estetyką „H.I.P. H.O.P.” – jest adresowany do pasjonatów i staje się laboratorium sceny: NTM, Assassin, IAM, Ministère A.M.E.R. czy MC Solaar nagrywają dzięki ekipie programu swoje pierwsze klipy.
Dekada zamyka się klamrą. W październiku 1990 Kool Shen rapuje w „Le monde de demain” wers „regarde ta jeunesse dans les yeux” – spójrz swojej młodości w oczy. Młodości, której Francja przez dziesięć lat wolała nie widzieć, a która właśnie zbudowała jej nową kulturę.
Koniec części 1. CDN

